Prawie zrezygnowałam z marzenia

Ostatnio mnie nie było – wiem, obiecywałam poprawę. Niestety moja doba nie wydłuża się jakimś magicznym sposobem, dlatego taka przerwa była mi potrzebna.

MAM KANAŁ

Założyłam kanał! Było to moje marzenie od wielu, wielu, wielu miesięcy i w końcu jest. Dlaczego tak długo zwlekałam z decyzją? Po pierwsze, nie chciałam nagrywać kalkulatorem… Może to zabrzmi głupio, ale po prostu musiałam spiąć się i zainwestować trochę czasu, też pieniędzy – niby nie to jest najważniejsze, jednak ja robię coś na całego albo wcale! Po drugie, chyba bałam się, że jakieś marzenie może się przypadkiem spełnić. Normalne może to nie jest… Teraz najważniejsze pytanie – co ja tam będę robić?

CO BĘDĘ TAM ROBIĆ?

Zwlekałam z tą decyzją również z innego powodu. Po prostu bałam się reakcji innych. BANAŁ! Ale jakże istotny. Wszyscy chcą się w czymś specjalizować. Powstają kanały urodowe, publicystyczne, kulinarne, sportowe i tak dalej. Ja nie mogłabym robić tylko jednej z tych rzeczy, bo po prostu ciekawi mnie świat. Moim konikiem są sprawy związane z reklamami, marketingiem, kobiecymi sprawami, ale też kocham jedzenie, ciekawe miejsca, historie, ludzie. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i w końcu doszłam do takiego punktu, gdzie prawie zrezygnowałam ze swoich marzeń, BO CO ONI POWIEDZĄ?!

OGARNIJ SIĘ

Czy każdy musi podlegać schematowi? Czy nie można dzisiaj już robić czegoś wyłącznie z czystej przyjemności i ciekawości? Wiecie, ja pracuję poniekąd w branży reklamowej. Znam trochę specyfikę mediów społecznościowych, ale nie zamartwiam się jakoś, czy na pewno mój kanał odpowiada danej grupie docelowej i wpisuje się w jakieś tam algorytmy. Cziluję, luzuję gacie – po prostu chcę się bawić. Czy jest ktoś, kto mnie powstrzyma? Odpowiedzcie sobie sami.

INNYMI SŁOWY

Na kanale jest pierwszy filmik (akurat o jedzeniu) i zostaję w tematyce śmiechowo-rozrywkowo-cośtamcośtam, czyli właściwie to, co jest na blogu. Będzie jeszcze filmik, który to trochę wyjaśnia.

Co jeszcze chciałam powiedzieć przez tę notkę? Ludzie mówili, mówią i będą mówić. Zabrzmi to trochę ,,kołczingowo”, ale za parę lat pożałujecie, jeśli nie zrobicie tego, o czym marzycie. Nawet jeżeli to jest strasznie głupie. I co z tego?

3 comments on “Prawie zrezygnowałam z marzenia
  1. „za parę lat pożałujecie, jeśli nie zrobicie tego, o czym marzycie” – kupuję bilet do Australii, jedziesz ze mną? ;)

    PS. Fajny wpis! :)

  2. Różnie z tymi marzeniami bywa. Często jest tak,że lepiej coś zrobić i żałować potem niż żałować,że się nie spróbowało. Ale nie warto zapominać,że czasem to gadanie innych ma swoją wartość,że warto wziąć je pod uwagę. I dzięki temu uniknąć błędu. A potem cieszyć się,że nie zrobiło się TEGO i nie trzeba żałować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS