Wielkie słowa, jeszcze większa pompa. Co ze ślubem?

Smutny to dzień, kiedy nie pamięta się hasła do własnego bloga prowadzonego od prawie trzech lat. Czas na zmiany. Pracuję nad grafiką, będzie fanpage, bo trochę pusto. Wszelka pomoc też się przyda. Do roboty!

Ucinam na jakiś czas temat pracy. Za kilka miesięcy kończę 24 lata. Cudowny wiek, ponieważ jeszcze nie czuję się dorosła, ale dzieckiem chyba chyba już też nie jestem. Nieco starsi znajomi zaczynają już się obrączkować, myśleć o przyszłości. Co ja o tym myślę?Tradycyjnie kilka historyjek.

Znajoma kiedyś opowiadała mi o dziewczynie, która na własnym wieczorze panieńskim odwołała wszystko. Straszny cyrk się z tego zrobił. Przyszła/niedoszła panna młoda powiedziała, że tak naprawdę nie kocha swojego narzeczonego i nie wie jak się wyplątać z całej sytuacji. Po alkoholu się jej przypomniało. Oczywiście przygnieciona wyrzutami sumienia w końcu powiedziała tatusiowi, który za wszystko zapłacił. W sumie lepiej późno niż wcale. Ślub miał być z wielką pompą, bo przecież ich miłość była taka bezgraniczna. Jedyne co nie miało granic to głupota ludzi, którzy na to dali pieniądze i pozwolenie.

Historie o zdradach przedmałżeńskich i szczęśliwych młodych parach sobie daruję, bo to brazylijska telenowela.

Nie chcę nikogo urazić, ale śmieszą mnie pary, które po kilkunastu latach bycia ze sobą legalizują związek i nagle decydują się na rozwód. Nie znoszę takiego ględzenia, że małżeństwo nic nie zmieni. Jeśli tak jest, to dlaczego dopiero potem się rozstaliście? Gdyby totalnie nic nie zmieniało, to po co to robić kiedykolwiek? Jednak w naszych małych główkach coś się trochę przestawia. Nie zawsze na lepsze, ale nie zawsze na gorsze. To zależy od podejścia partnerów. Nie jestem żadnym ekspertem, ale to takie moje nieśmiałe obserwacje.

Wiecie co jest jeszcze śmieszniejsze? Wspomniana wyżej pompa weselna. Zabawa huczna, zaproszone ciotki, babki, sąsiadki. Nieważne, że ostatni raz panna młoda widziała jakiegoś wujka na swoich dwunastych urodzinach, ale przecież trzeba się pochwalić. No chyba, że masz naprawdę liczną rodzinę, rozumiem, zdarza się. Ale sukienka od projektanta, piękny samochód i te wszystkie obcobrzmiące nazwy kwiatów, na które nikt nie zwraca uwagi… Przesada. Oczywiście kredyt na kredycie kredytem pogania. Matka zapłaci! Nie należy już wspominać, że na salę czeka się rok, dwa. Jeden dzień kosztuje Cię tyle czasu, pieniędzy i stresu. Początek „pięknego” życia, naprawdę…

25 comments on “Wielkie słowa, jeszcze większa pompa. Co ze ślubem?
  1. Jakby ci to wytłumaczyć … nie ma przymusu robić – robi kto ma ochotę … są takie kobiety (niestety ;D), które ten dzień nazywają „najpiękniejszym dniem w życiu” i dlatego oprawa też jest najpiękniejsza … są i takie, które muszą się pokazać – no i pokazują … są też tacy, którzy z różnych powodów skromnie chcą ;) i chwała im za to … choć pompa to raczej nie jest powód do wstydu …

  2. Hmm wiesz chyba Ci się nawet nie dziwię, ja kiedyś też myślałam tak o weselu z „pompą” a dziś cóż do czegoś takiego właśnie się przygotowuję:). Choć może niekoniecznie bo moi goście zostali poddani starannej selekcji i zapraszam tylko tych, których naprawdę chcę. Nie będzie dawno niewidzianych wujków czy nielubianych ciotek. Pewnie skończy się to obrażeniem się połowy rodziny ale skoro i tak ich nie widuje, a oni nie odzywają się do mnie nawet wtedy gdy na mnie „wlezą” to nie zrobi mi to większej różnicy:) Pozdrawiam

    • Podejrzewam, że jak przyjdzie co do czego, to też uzbiera się stówka gości i całe to moje gadanie nie będzie miało sensu. Pozdrawiam i życzę udanych przygotowań ;)

  3. Są też tacy, którzy w ogóle nie chcą ;) byleby miłość była i uczucie … no ale czasem nie przychodzi, albo przychodzi i ucieka … no ale trzeba mieć nadzieję… nawet jak jest się staruchą po 30 stce ;)

  4. na naszym slubie było nas wszystkich 10 osob – w restauracji na plazy na kolacje… Zadnych większych wydatków, znanych marek czy super samochodow, za to niesamowity zachod slonca jako tlo do zdjęcia i niesamowita atmosfera, gdzie wszyscy się znali i dobrze razem czuli… o 22h byliśmy wszyscy w domach, a my mielismy noc poslubna…zadnego miesiąca miodowego na Karaibach. To był dla mnie niezapomniany dzień, najlepszy i zycze Ci kiedyś takiego samego! bez stresu i myslenia co inni poweidza, bo nie ma całonocnej imprezy na 100 osob. Mój slub był wspanialy, wiec obstawaj przy swoim, jeśli tego wlasnie chcesz, bo warto!

    • Prawie jak w filmach romantycznych ;)
      Zawsze marzył mi się taki scenariusz, który właśnie opisałaś. Obawiam się jednak, że w polskich warunkach (nawet jeśli to będzie Sopot), w dniu ślubu zleje nas deszcz i nici z amerykańskich marzeń :D

  5. A ja miałam sporo wesele i wszyscy łącznie ze mną i mężem bawili się wspaniale- wspominam ten dzień jako naprawdę jeden z najpiękniejszych. Patrząc z perspektywy (6 lat) dziś być moze zrobiłabym mniejsze,ale nie żałuje,że było takie,po prostu teraz wiem,że nie samo wesele jest najważniejsze tylko to co po nim. Była bardzo młoda (jak na dzisiejsze standardy) gdy brałam ślub, ale był to nasz świadomy wybór, dwa lata po ślubie na świecie pojawiło sie nasze największe szczęscie, teraz czekamy na drugie. Kocham męża jeszcze bardziej niż w dniu ślubu, bo miłoscią dorosłą i świadomą, różne chwile mamy już za sobą,zarówno te wspaniałe jak i smutne, ale właśnie na tym polega bycie razem. Co do samego ślubu czy wesela-trzeba byc tego pewnym i każdy powinien mieć taki ślub jaki sobie wymarzy-nie poddawać się modzie lub presji otoczenia-to ma być wasz ślub i wtedy będzie najpiękniejszy gdy będzie z właściwą osobą…

    • Myślę, że to indywidualna sprawa, jeśli chodzi o imprezę ślubną. Niektórzy mają ogromne rodziny, rzeszę bliskich znajomych, których chcą zaprosić i to jest jak najbardziej zrozumiałe. Nie lubię tylko zbędnego szpanu w tak uroczystym dniu. Niektórzy próbują tym pokazać swoją pozycję, może coś udowodnić. To właśnie takie podejście mnie śmieszy.

  6. Miałam wesele na 100 osób, bo mam dużą rodzinę, kamera, orkiestra i super zabawa!!! Goście chcieli powtórkę za rok :) Dla mnie i dla rodziny mojej i męża ślub to okazja do spotkania się i do zabawy, potańczenia, pośmiania się i później do miłych wspomnień. U mnie wszyscy jakoś robią wesela, bo każdy cieszy się z okazji do zabawy i wszyscy lubią się spotkać. Niech każdy robi jak chce, ale niech nie obraża innych. Każdy ma inne priorytety, wymagania i marzenia.

  7. Zapomniałam dodać ślub i wesele tylko i wyłącznie za swoje zaoszczędzone pieniądze bez kredytów! Sami wybraliśmy jaki styl muzyki ma być i jakie zabawy. Tylko rodzina która się zna. Sama byłam na 15 weselach miejskich i wiejskich – te które były duże i z orkiestrą były najlepsze :) Trzeba wiedzieć jak robić wesele i tyle.

    • Gratuluję i zgadzam się całkowicie. W mojej rodzinie też było kilka lat temu duże wesele, ale młoda para sama sobie je zafundowała. Poza tym była świetna zabawa i myślę, że nikt tego nie żałuje. Pozdrawiam!

    • My z mężem również robiliśmy wesele na blisko 100 osób i podobnie jak u Ciebie – wszystko z naszych funduszy, które wspólnie uzbieraliśmy nie angażując w to nikogo z rodziców, ani żadnych kredytów. Nabiegaliśmy się przy organizacji jak wariaci – ale warto było, i gdybym teraz miała wybór – zrobiłabym dokładnie tak samo. Nasze wesele było jednym z nielicznych, które nasza rodzina i znajomi wspominają po ponad 20 latach :-)

  8. …I kiedyś stworzysz własne wesele wszechczasów.
    Zawsze myślałam podobnie jeśli tyczy się wesel z pompa.
    Wg mnie wesele na kredyt to nic innego jak odzwierciedlenie tego związku – na kredyt: Jak spłacimy, zapewne szlag trafi nasze szczęście.
    Osobiście marzyłam o kameralnym przyjęciu w otoczeniu najbliższych. W rzeczywistości moja skromna uroczystość stała się imprezą masową na 80 osób, ale nie żałuję. Sami odkładaliśmy na ślub na który zdecydowaliśmy się po siedmiu latach związku. Staraliśmy się zaprosić tylko najbliższą rodzinę i przyjaciół, jak i również staraliśmy się mądrze wydać każdy grosik. Ponieważ sami sponsorowaliśmy swoje przyjecie uniknęliśmy tego dogadywania ze strony rodziców kogo „wypadałoby” zaprosić, a kogo nie. Mój ojciec nie do końca był zadowolony z całej naszej organizacji, aczkolwiek później to wesele odbiło się bardzo szerokim echem jako impreza wszechczasów w naszej rodzinie. Do dziś bawią mnie stwierdzenia, że my to musieliśmy wydać kolosalną sumę na zorganizowanie „takiego” przyjęcia.
    Ani przez chwile mi nie przyszło na myśl, czy wesele się „zwróci” czy nie. Jeśli zdecydowaliśmy się na taką uroczystość, oznaczało to dla mnie iż nas na to stać i chcemy dzielić się swoim szczęściem i radością z ludźmi, którzy są nam najbliźsi i którzy coś do naszego życia wnieśli w trakcie trwania naszego związku…

    • Brawo! Jestem pod wrażeniem Waszej postawy i samodzielności. Niewielu młodych ludzi stać (emocjonalnie i finansowo) na zorganizowanie sobie tego dnia. Mam nadzieję, że taką postawę będziemy widywać coraz częściej.

  9. Witam
    Mieszkam ze swoim chłopakiem 3 lata. W tym roku pojedliśmy decyzje, że pobierzemy się. Ja bym chciał tylko cywilny ale on mówi, że jak będziemy mieli dzieci to trzeba kościelny. Nie mam nic przeciwko temu, ale ślub będzie skromy. Rodzice, świadkowie i rodzeństwo, bez żadnych ciotek, wujków itp. :)

  10. Żeby stworzyć udany związek,nie można traktować partnera jako kogoś…bo nie ma nic lepszego;ja to nazywam poczekalnią. Niestety wiele par jest ze sobą z powodu braku innej osoby,później dziecko,dzieci,kredyt(-y) i wieeelki dramat.
    Bywają pary,które myślą,że ślub uratuje chory związek,tak samo jak niby nieplanowana ciąża,żeby ratować „układ”.
    Niestety widzę tego typu pary,o patologii nie wspominając.
    Mało jest za to par,które są ze sobą z miłości,do tego jednak potrzebna jest dojrzałość emocjonalna i dużo doświadczenia życiowego.

      • Napisałam co jest potrzebne na wstępie,bez tego nic nie wyjdzie.
        Bez mieszkania w dzisiejszych czasach również i bez oczków otwartych bardzo szeroko.
        Niestety znam przypadek kiedy to taka naiwna dziewuszka,co robiła z siebie bardziej papieską od papieża ma wykształconego i majętnego męża (po studiach nie musiała wrócić do mamusi),ale mężulek zanim się z nią ożenił już szukał…
        Cała masa podobnych przypadków,kiedy to związek jest jakąś szansą.

        Tak więc oczy szeroko otwarte!!!

        A ślub powinien być taki jaki chcemy. Ja miałam dwa jeden na prawie 50os.z całonocną zabawą,było pięknie.
        Drugi do 22 i też było super.
        Ślub to tylko ślub,ważne jest z KIM!

  11. Witaj, małżeństwo zmienia i to wiele, zwłaszcza jak przed ślubem nie mieszkało się z narzeczonym. Ja ze swoim spotykałam się 7 lat. Teraz brzmi to strasznie dłuugo, ale poznaliśmy się jak zaczynaliśmy studia, skończyliśmy je, zaręczyliśmy się i po dwóch latach zorganizowaliśmy wesele. Tak jak mówisz – na salę czekaliśmy dwa lata. Ale był to też czas odłożenia pieniędzy na ślub, żeby nie brać kredytów. Oboje pracowaliśmy, rodzice nie dołożyli nam nawet złotówki, mieli być gośćmi, a nie sponsorami. Mamy dużą rodzinę, więc na weselu było 120 osób, tylko najbliżsi i przyjaciele. Niektórzy się obrazili, ale mięliśmy to gdzieś – nie zapraszaliśmy ciotek i wujków, których widzieliśmy raz w życiu. To był nasz dzień i to my decydowaliśmy kogo chcemy mieć wtedy obok siebie. Wesele było udane i bardzo cieszymy się, że je zorganizowaliśmy. Po ślubie na pół roku zamieszkaliśmy u teściów, potem na swoim. Leciały talerze, cholery i inne, ale dotarliśmy się. I chociaż nie zawsze jest różowo, jesteśmy ze sobą szczęśliwi.

    • Gratuluję! Początki bywają trudne, jeśli nie mieszkaliście ze sobą przez czas trwania związku. Najważniejsze, że nie tylko przestaliście rzucać talerzami, ale dotarliście się. Trzymajcie tak dalej ;)

  12. A nie jest tak, że ślub to jedynie legalizacja pewnego układu
    zabezpieczenie majątkowe, które nie zawsze jest potrzebne.
    Wiem, łatwiej o kredyt. Ku uciesze urzędników i księży.
    Bo ktoś od kogoś weźmie pieniążki
    a miłość sama w sobie nie zważa na status związkowy na fb
    więc, może w przyszłości ludzie będą bardziej świadomi

    Zapraszam do siebie: http://redmind.pl/

  13. ” Oczywiście przygnieciona wyrzutami sumienia w końcu powiedziała tatusiowi, który za wszystko zapłacił. W sumie lepiej późno niż wcale. Ślub miał być z wielką pompą, bo przecież ich miłość była taka bezgraniczna. Jedyne co nie miało granic to głupota ludzi, którzy na to dali pieniądze i pozwolenie.” nie rozumiem tego fragmentu jak i reszty tego wpisu. piszesz jakby cie bolała ta sytuacja ktorej sama osobiscie dobrze nie znasz tylko od kogoś tam usłyszałaś a wypowiadasz sie jakbys znala kazdy najmniejszy szczegół z ich związku i każdą mysl tej kobiety.
    małzenstwo to odpowiedzialnosc, ale chyba lepiej sie z niego wycowac przed niz po, prawda? bo i tak i tak sie zrani drugą osobę.
    moze nie bez powodu nie pamietalas hasla…
    oczywiscie bez urazy.

    • Dzięki za ten komentarz, bo oczywiście masz rację. Nie znam całej sytuacji i najważniejszy jest happy end tej całej historii. Nie napisałam tego, ale obie strony po pewnym czasie założyły szczęśliwe rodziny. To tylko moje obserwacje i refleksje, do których każdy ma prawo. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS