Jak PKP umila nam życie.

PKP daje ciała. Wszyscy to wiemy i widzimy. Jednak trwają wakacje – czas, kiedy to wszyscy chcemy się zrelaksować, większość z nas wyjeżdża, tak więc czasem podróż pociągiem jest nieunikniona. I tutaj chyba każdy może pochwalić się ciekawymi historyjkami z podróży. I nie są to opowieści o nowo poznanych osobach, żartach o konduktorach czy wspaniałych widokach zza szyby. Zazwyczaj mamy tu do czynienia z przepełnionymi wagonami, gromadą spoconych ludzi wciśniętymi do pociągu, prawie leżącymi na sobie podróżnymi. Nie wspomnę o zdenerwowanych, krzyczących konduktorach, którzy nie potrafią zrozumieć, że czasami po prostu nie da się przesunąć, ponieważ obok stoi rodzina z trójką dzieci i bagażem blokującym przejście do toalety. Ostatnio jadąc do Poznania (akurat na tej trasie zazwyczaj nie jest tak źle) udało mi się jakimś cudem zająć miejsce siedzące, jednak kiedy próbowałam dostać się do wc zastałam następujący obrazek : pani z dziećmi w przejściu ze wszystkimi walizkami, ściśnięci jak sardynki z puszce, zmuszeni byli całą podróż siedzieć pod toaletą. O wejściu do środka nie było mowy, nawet gdyby ktoś był bardzo potrzebujący, musiał inaczej to rozwiązać. Dwa wagony były zarezerwowane, więc trudno się dziwić, że połowa podróżujących nie miała co ze sobą zrobić. Na kolejnych stacjach niektórzy w ogóle nie wsiedli! Oprócz tego brak kontroli pasażerów. Kiedy już dojeżdżałam do celu mojej podróży zauważyłam jak w mgnieniu oka rozpętała się awantura. Młody mężczyzna w wagonie dla niepalących złamał zakaz. Obok stała starsza pani z dwójką małych dzieci. Grzecznie zwróciła ów panu uwagę, jednak spotkała się z krzykiem i stekiem obelg. Nikt nie zareagował. Wiele razy widziałam jak w przedziałach miejsce zajmują hałaśliwe nastolatki z alkoholem i używkami. Popisy i rzucanie mięsem to nic, kogo to obchodzi. Oczywiście także nikt nie pokusi się na komentarz, ponieważ strach przed bandą chłystków jest tak ogromny, że aż paraliżuje mowę. Poza tym norma – pociągi są przepełnione, zbyt mało wagonów, tory w strasznym stanie, objazdy w dziwnych miejscach – codzienność. Do dziś dziwię się, że można odcinek 200km pokonać w 1:47 a trasę 60km w 1:30 czyli niemal tyle samo! A jednak PKP potrafi. Totalny paraliż, strajki, wzajemne oskarżanie się. Zamiast tego łatwiej byłoby zacząć rozmawiać. ROZMAWIAĆ a nie rzucać obelgi w wirze politycznej gry. Stawka jest wysoka.

36 comments on “Jak PKP umila nam życie.
  1. Stare,zdezelowane .do tego przepełnione czesto wagony i przeświadczenie ,że”jakoś to bedzie” w myśl zasady Poczekaj Kiedyś Przyjedzie..to głowna wizytówka PKP,az strach pomyślec jaki będzie wstyd na EURO 2012..W zeszłym roku ogladałem reportaz w którym pokazano ok 20 nowych wagonów wyposazonych w sprzet dvd,tstojących na bocznicy w Poznaiu …Innym”kwiatkiem”była budowa peronu za ok 3 mln zł a potem jego rozbiorka a potem..budowa ponownie.Okazało sie ze zle wykonano podjazdy dla inwalidów ,zbyt daleko od peronu..Pytanie czy w tak chaotycznej,zle zarzadzanej instytucji moze cokolwiek funkcjonowac poprawnie jest retoryczne..Chaos pogłebiają roszady i naciski polityczne w społkach przewoznika PKP.Miłego dnia:)

    • Jasne, wstyd że hoho. Nie rozumiem po co w ogóle zaczynać coś, z czym od dawna było wiadomo, że sobie nie poradzimy. Te sprawę z Poznania znam, bo tamtejszy dworzec znam jak własną kieszeń, non stop zmiany i remonty. Brak mi słów a niestety sporo jeżdżę pociągami i tak jak wiele innych osób jestem zmuszona do znoszenia tych wszystkich okropności jakie funduje nam PKP.

      • Wiesz,kiesdys chciałem zostac maszynistą,bo uwielbiałem podróze pociągami:)Dzis usłyszałem ze od wrzesnia pociagi mają jezdzic wolniej a bilety mają byc drosze:)dlaczego mnie to nie dziwi..Na Fejsie powstała grupa tzw sprzeciwu wobec polityki PKP wpostulatach jest min zadanie..papieru w wc,czystosc toalet ,punktualnosc i ..troche wiecej kultury i uprzejmosci panowie kolejarze..Na cud ze sie cos zmieni nie ma co liczyc.W zeszłym roku tłumaczyłem z j niemieckiego kronike w której był zapis o uruchomieniu stacji..na poczatku 20 wieku .Zaproszonono np okolicznych mieszkanców aby mogli sie wypowiedziec co do planu rozkładu jazdy..ehhh Duzo mozna byłoby sie nauczyc i dzis podgladajac niemiecką rzetelnosc,precyzje..tylko po co skoro blizsze wzorce sowieckie..Jeszcze tylko upachaczy brakuje jak to mam miejsce w moskiewskim metrze:)Słyszałem ostatnio o pociagu kltóry jechał do Kołobrzegu ..24 godziny:)zatem „kraj,kraj ,kraj przenajwiększych jaj..’jak spiewał kiedys Pan Zulu Gula:)Pozdrawiam ciepło:)

  2. a gdzie Ty widziałaś 200km w mniej niż 2 godziny???/mam pecha co tydzień!!! 10 miesięcy w roku pokonywać dokładnie taką trasę. 3,5godziny to norma!„

    • TLK13104 wyjezdza z Wa-wa Zachodnia o 11:50 i jest w Krakowie Glownym o 14:40. Wiec jedzie 2h50m a trasa ma 300km. TLK14102 oraz EIC1607 jada z Wa-wa Zachodnia do Zawiercia ok. 2h10m. Trasa ma ponad 260km.Wiec jak widac jest to mozliwe. Swojego nie znacie ;)

  3. WitajProblem PKP starałem się opisać na swoim blogu zyciejestproste.blog.onet.plCzy udało się? Nie wiem. Ostatnio często jeżdżę pociągami, pokonując trasę tylko 60 km. To tragedia, spowodowała przerodzenie się w swoistą traumę. Wprawdzie pociągami osobowymi, jednak spędzona w nich ponad godzina to wyzwanie ze wszech miar. Twarde siedzenia, nieotwierające się okna, prowadzące do sauny w wagonie. Nie przyjemne zapachy, wzmagające się gdy ktoś pije alkohol lub jest przepity. Wrrr. Toalety? Czasami zmuszony jestem z korzystania z nich i wychodząc czuję się jakbym spędził chwilę w chlewie lub oborze. Nie mając wyjścia muszę znosić te warunki a w efekcie stan swój stan fizyczny po wyjściu na świeże powietrze.Próbuję zrozumieć strajki. Jednak moje spostrzeżenia powodują, że jestem ich przeciwnikiem i samego PKP. Znienawidzony monopolista. Ostatnio „przesiadłem się” do Polskibus.com, gdy muszę pojechać gdzieś dalej np. do Warszawy! Wydaje się być to pozornym rozwiązaniem, ale już jakimś. Warunki lepsze a komfort jazdy zdecydowanie inny! Polecam :)Jako osoba niepełnosprawna (I grupa, choć nie widać tego) powinienem mieć zgodnie z przepisami więcej możliwości i dogodności. Ale jak wymóc na ludziach ustąpienie miejsca, kiedy szkoda ich samych? Z przyjemnością czytałem notkę. :)Pozdrawiam i zapraszam do mnie na podstawowy blog NIEUFNY.BLOG.PL – tam więcej o mojej niepełnosprawności. Ale oczywiście nic na siłę. Zresztą blog jest bardzo osobisty i nie do każdego trafia, nie każdemu podoba się.

  4. Masz zupełną racje. Ostatnio sama połowę drogi z Gdańska do Białegostoku spędziłam wraz z koleżanką miedzy przejściem wagonowym, wyjściem i łazienką. 4 godziny siedzenia na podłodze i ciągłe wstawanie, gdy ktoś chciał przejśc, albo wyjść dawało się w kość. Co jak co, ale PKP zamiast strajkować, że za mało zarabiają ( co jest mimo wszystko prawdą) powinno zając się polepszeniem komunikacji, i lepszym standardem przejazdu.

  5. Z racji obowiązków jeżdżę często pociągiem IC z Katowic do Olsztyna.Pociąg jest w miarę punktualny i niezbyt przepełniony.Nigdy nie zdarzyło mi się abym nie miał miejsca siedzącego.Może nie wszędzie jest tak źle.Może to tylko ta nasza cecha narodowa narzekania na wszystko.Z jednym się zgadzam.Słownictwo Polaków to rzeczywiście rynsztok.Ludzie nawet nie czują zażenowania ,że ktoś mimowolnie słucha tego steku przekleństw.Tak jest niestety i w pociągach .Dziwić się trudno jeżeli ostatnim słowem w życiu jednego z naszych pilotów zarejestrowanych podczas katastrofy smoleńskiej było „ku..a”

    • Zazwyczaj pociągi IC są przepełnione tylko i wyłącznie dlatego, że niektórych nie stać na to, ale faktycznie są trasy mniej i bardziej uczęszczane, gdzie można się natknąć nawet na wolne miejsca. Prawdą jest, że my Polacy narzekamy na wszystko, jednak PKP akurat daje nam ku temu powody ;)

      • Koszt jazdy w 2 klasie na trasie z Katowic do Olsztyna wynosi 63 zł,a w 1 klasie 96 zł.Jeżeli jedziesz autem sam to porównaj sobie koszty podróży.Co innego gdy tą trasę trzeba pokonać z rodziną np czteroosobową.Dla pełnej informacji .Ten pociąg wyjeżdża z Katowic o 12.20.

        • Jadąc autem na gaz(ok 20 zł za kazde 100 km) koszty mam zblizone:) i oszczedzę sobie”bezcennych’wrażeń made in PKP..Pozdrawiam:)

          • jadac pociagiem moge czytac czy pracowac na laptopie. Samochodem juz nie. A koszt podobny (moje auto spala 7l/100km na trasie i do 11l/100km w miescie).W TLK sa miejscowki wiec problem braku miejsca odpada. Jak nie moge kupic miejscowki, znaczy jest ze pociag jest juz pelen i po prostu nim nie jade… Proste. Nie rozumiem dlaczego ludzie maja problemy z tak prostymi rzeczami.

          • Problem polega min na tym ze PKP Sprzedaje czesto wiecej biletów niz jest miejsc.Ponadto miejsówka wcale nie gwarantuje miejsca.Ludzie czesto wsiadaja do pociagi i „łapią „wolne miejsce.Trudo o egzekwoweanie swoich praw gdy panuje scisk i tumult i na cały skład jest jeden lub dwóch konduktorów.Pozdrawiam:)

          • Problem polega min na tym ze PKP Sprzedaje czesto wiecej biletów niz jest miejsc.Ponadto miejscówka wcale nie gwarantuje miejsca.Ludzie czesto wsiadaja do pociagi i „łapią „wolne miejsce.Trudno o dochodzenie swoich praw gdy panuje scisk i tumult i na cały skład jest jeden lub dwóch konduktorów.Pozdrawiam:)

          • no jeszcze nie mialem na szczescie tego problemu ani w IC/ICE ani w TLK. Od niedawna miejscowki sa obowiazkowe (wczesniej byly dobrowolne), wiec mam nadzieje, ze to poprawi sytuacje (bo nie da sie juz sprzedac wiecej biletow niz miejsc….).

          • Wiesz generalnie chodzi o to ,że w okresie np swiąt podróznych jest znacznie wiecej q PKP zdaje się nie brac tego faktu pod uwagę ..W rezultacie kazdy siada .gdzie chce na zasadzie kto pierwszy ten lepszy..Trudo forsowac swoje prawa w silnie zatłoczonym pociagu do którego ludzie wchodza dosłownie oknami…

  6. Co prawda nie jeżdżę pociągiem, tylko samochodem, ale ile razy widzę przejeżdżające pociągi to świecą one pustkami. Są to zarówno pociągi dalekobieżne, jak i lokalne. Czy nie ulegamy jakiejś psychozie nadmuchiwanej prze dziennikarzy?

    • Ja zauważyłam jeżdżąc do Poznania, że pociągi świecą pustkami, ale jedynie te osobowe. A co za tym idzie zatrzymywanie się na każdej małej stacji i podróż która z 1:50 trwa prawie 3! Niewielka różnica w cenach pociągów TLC IR i zwykłymi osobówkami sprawia, że zamiast tłuc się kilka godzin później, możemy oszczędzić sporo czasu, stąd mamy do czynienia z przepełnionymi wagonami. Ale druga sprawa to fakt, że w pociągach IR i TLK jest dużo mniej wagonów ;)

    • Wsiądz do pociągu byle jakiego..:)Problem Cie nie dotyczy więć go nie widzisz(w tym wypadku dosłownie i nie czujesz:)Pozdrawiam.Byc moze zmasowany protrest społeczny doprowadziłby do zmiany polityki PKP ,bardziej adekwatniej zwanej by LOL..Nioe sposób odnieśc wrazenia ,że dla owego przewoznika paszerowie są złem koniecznym.Wiekszosc wpływów z biletów i dofinasowania z budzetu panstwa idzie na utrzymanie kosztownej biurokracji owej instytucji i jej prezesów..Tak byc naprawde dalej nie moze.Koszty biletów rosna a standard podrózy gorszy niz w Kambodzy..Dziwne ze dotad saneppid nie zajał sie stanem warunków sanitarnych toalet w PKP.

  7. Oj tak. Sama się boję, że jak będę składała podanie o akademik to po prostu nie dojadę PKP.Czasy się zmieniły i to strasznie, jadąc pociągiem który jest często przepełniony nie jest przyjemne. To utrapienie zwłaszcza w lecie… [ruda-papla]

  8. Także narzekam na PKP, doskonale rozumiem, jeżdżę, obserwuję… Jednak – niestety – ludzie pracujący na kolei nie mają na warunki zbyt dużego wpływu (warunki w sensie czystość, stan torów, dworców itp., bo oczywiście na to, czy są sympatyczni dla klientów, wpływ mają ogromny), dlatego denerwuję się, że im obrywa się najwięcej. To Ci ‚niby najważniejsi’ nie robią nic, aby było lepiej. Starają się przed wyborami, później temat zamknięty. Władza jest, żyje się dalej.

    • Ja sobie doskonale zdaję z tego sprawę. Pracownicy kolei nic nie poradzą na to, że jest jak jest. Dlaczego minister infrastruktury milczy? Nie rozumiem tej bezsilności. To jest tak ważna sprawa a wciąż odkłada się ją na bok. Nie może tak być. My płacimy za bilety i żądamy tym samym godnego traktowania.

  9. Ja normalnie kocham PKP-dziesięć lat dojeżdżam 100 km do pracy i na ten temat doktorat mogę napisać,ale bez nerwow na wesoło z dużą pewnościa moge napisać:Planując wczasy dodatkowe atrakcje /gdy chę/ wykupuje za dodatkowe własne pieniadze natomiast wykupując bilet PKP/jakby nie było rodzaj umowy na swiadczenie usługi przez PKP/ ta obskurna firma atrakcje funduje Nam już w cenie biletu.Dziwie sie tylko ,że te dodatkowe usługi są jeszcze takie tanie -może pomyślmy o „narodowej składce” na PKP,przeciez to firma bidusieńka na nic nie ma i od wojny niczego sie nie dorobiła.

  10. Większość z tego, o czym piszesz, to niestety nie wina PKP (choć ja też uważam, że zamiast strajkować i domagać się podwyżek kolejarze powinni zwiększyć ilość połączeń – a nie je likwidować – i obniżyć ceny biletów: i tak wyszliby na swoje). To wina nas samych, a ściślej – EGOIZMU niektórych podniesionego do rangi sztuki. Takiego egoizmu, który mówi: „Liczy się tylko to, czego JA w tej chwili chcę – a jeśli ktoś ma coś przeciwko, niech spada na drzewo!” Czesław Miłosz pisał o tym: „Kochani ludożercy! Nie pożerajmy się nawzajem. Bo nie zmartwychwstaniemy. Naprawdę.”www.cienistadolina.blog.onet.pl

    • Albo ,mysle ze jako pasazerowie płacący za nie tak tanie przeciez bilety mamy prawo wymagac okreslonego standardu.Moznosci skorzystania z czystej toalety czy skorzystania z miejsca siedzacego.Jesli PKP nie potrafi zapewnic minimalnego standardu podróznym to niech nie swiadczy tego typu usługi i wydzierzawi swoje tory i składy np zachodniemy przewoznikow typu DB.Czasy odpowiedzialnosci zbiorowej cechowały miniony system.Przed wojną kolej miała swoją estymę i nie bez powodu zasłuzoną renomę.:)

  11. Najgorszy koszmar jaki przeżyłam w PKP? Powrót z Przystanku Woodstock. Co roku jest tak samo. Cały Kostrzyn przed Dworcem jest na mega przepełniony, na Dworzec nawet szpilki sie nie da włożyć, a co dopiero wejść żeby zdążyc na pociąg na który czekało sie 6 godzin a teraz nie możesz sie do niego dopchac choć odjeżdża Ci za 3 minuty. Z naszej ośmioosobowej grupy, do planowanego pociągu wsiadły jedynie 3 osoby reszta czekała 6 godzin na następny a i tak wszyscy sie rozdzielili żeby wsiąść, wielu ludzi wchodziło przez okna, a jak już wsiedli to i tak sie stało ściśniętym jak sardynki w puszce. Ale to i tak zepsuje całego uroku festiwalu, który powinien byc co mięsiąc a nie co rok:) Już czekam na następny ale powrót zaplanuje na inny dzień choc ludzie których sie poznaje w pociągu sa tak samo niezapomniani. Jeśli widzą, że stoisz to albo ścisną sie nawet we trójke żeby Ci chociaż troche miejsca dać, chociaż na połowę tyłka albo bedą się z Tobą zmieniać żeby wszystkim było w miarę ok i sprawiedliwie. A używki zawsze były, są i będą, w pociagach na woodstock nawet konduktorzy są zachlani i przymykaja na to oko albo po prostu nie sprawzaja bo nie przejdą:)

    • A ja tam przeżyłam to bez stresu. Co prawda do Poznania nie było daleko, ale udało nam się wsiąść dopiero w czwarty pociąg od planowanego. Inna sprawa że nie próbowaliśmy się pchać, tylko 5 godzin spędziliśmy na trawce przy piwku i chipsach :)

  12. Podróżowanie na wakacje – na ten temat można by napisać tragifarsę. NIe pojmuję jak władze PKP mogą miec dobre samopoczucie, Wszak to obciach pracować PKP. Niemniej ja chciałabym o podróżowaniu PKP do pracy napisać. Po pierwsze: spóźnienia, po drugie – brud, latem okna się nie otwierają, zimą często same się otwierają i nie dają zamknąć. Po trzecie: kolej wprowadza jakieś cudne i jeszcze raz cudne promocje, tańsze bilety, ale także swój podział administracyjny miast i regionów: i tak miasto Dąbrowa Górnicza wg PKO kończy sie w Gołonogu i tu kończy są strefa tańszych biletów. Reszta musi płacic jak za zboże. Jak zadwoniłam do PKP i zapytałam, dlaczego tak jest, to paninia z rozbrajającą szczerością, ze to względy ekonomiczne. Jak się zapytałam o spoźnienia i brud, to paniuśka rzekła, ze jestem głupia i nie widzę, ile pozytywnych zmian wprowadzono. No i w związku z tym, kupiłam auto i jeżdzę ze znajomymi. Mamy na pewno lepiej.

  13. Moim zdaniem na PKP nie jest aż tak źle jak się niektórym wydaje. Przepełnione pociągi to raczej sporadyczne przypadki. W te wakacje 5 razy jechałem pociągiem na trasach Poznań-Giżycko, Poznań-Jastarnia, Poznań-Zakopane i tylko w jednym pociągu (relacji Gdynia-Warszawa) nie udało mi się znaleźć miejsca siedzącego.Kolejna sprawa to prędkość jazdy. Na większości odcinków pociągi jeżdżą ok. 90-120 km/h, to raczej nie jest mało. Dla porównania, samochodem na drodze krajowej jednojezdniowej rzadko da się przekroczyć 90 km/h.Ponadto bezpieczeństwo jazdy pociągiem jest znacznie wyższe niż jazda samochodem czy PKSem.To prawda, że wagony pociągów są przestarzałe, ale czego można oczekiwać za tak niską cenę (zwłaszcza jeśli chodzi o studentów, którzy mają 50% zniżki na i tak bardzo tanie już bilety).Prawda jest taka, że Polacy najlepiej potrafią narzekać, a o PKP utworzył się już taki stereotyp, że pociągi są zawsze przepełnione i spóźnione – a tak nie zawsze jest! A jak komuś nie odpowiada to, że czasami nie może znaleźć miejsca siedzącego w 2 klasie, to może jechać 1 klasą i będzie miał wykupioną miejscówkę.Pozdrawiam.

  14. Ostatnio moja cierpliwość do polskiego PKP również się całkowicie wyczerpała. Wracałam z Chin i po 48-godzinnej podróży byłam zmuszona wsiąść w PKP w Wawie, żeby dostać się do Gdańska (na kolejny samolot niestety nie było mnie stać). Nie dość, że nastałam się w kolejce do kasy biletowej (nie wiem, co ta pani w okienku robiła- pasjansa stawiała,że obsługiwała w tempie 3 osoby na 15 minut?) i spotkałam się z opryskliwością obsługi, to to, co przeżyłam później to czysty koszmar. Ledwo co wepchałam się do pociągu, z ciężką walizą pełną delikatnych rzeczy, wiezionych- bagatela- z drugiego końca świata. Tak, jak długo podróżuję z PKP (a będzie to już ładnych kilka lat, gdyż mieszkam na Śląsku, a moja rodzina jest z Gdańska), w tak koszmarnych warunkach jeszcze nie jechałam (chociaż i wcześniej niejeden raz lądowałam na podłodze, jadąc w tak „komfortowych warunkach” czasami i 13h). Znalazłam urocze miejsce przy śmierdzącym kiblu (bo toaletą tego nie nazwę), w przejściu między wagonami, gdzie spędziłam kolejne 8 godzin tarzając się w pociągowym smarze i cisnąć z innym, niekoniecznie chcianym towarzystwem, które darło się przez całą noc w alkoholowym upojeniu, nie wspominając o chamstwie „współpasażerów”, gdy jakaś wypachniona paniusia na moją prośbę nie stawiania rzeczy na mojej walizce stwierdziła, że nie jest jasnowidzem, żeby wiedzieć, co tam mam, po czym zaczęła ze mnie kpić wraz ze swoją drugą paniusią- koleżaneczką. NO LUDZIE, RĘCE OPADAJĄ! Nie chciałam nic mówić, ale w Chinach, gdzie jest całe mrowie ludzi organizacja jest O NIEBO lepsza niż u nas. Kolejki na SETKI OSÓB obsługuje się w kilkanaście minut, a we wszystkich pociągach wykupuje się miejsca leżące. Gdy jechałam z jednej prowincji do drugiej (14 godzin) nawet nie zauważyłam, jak szybko minęła podróż. Wszyscy konduktorzy i współpasażerowie byli mili i nie było mowy o żadnym chamstwie. Aha, i bilety były o jedną trzecią tańsze. WSTYD, HAŃBA, POLSKIE POCIĄGI TO WSTRĘTNY SYF, GDYBY MÓJ DZIADEK KOLEJARZ ŻYŁ, TO BY CHYBA WAS WSZYSTKICH GNOJE Z PKP POWIESIŁ, BO ZA CZASÓW POWOJENNYCH BYŁO TRZY RAZY LEPIEJ, NIŻ TERAZ. I PRZY OKAZJI- POLACY, NAUCZMY SIĘ WSZYSCY TROCHĘ KULTURY I SZACUNKU DO SIEBIE, BO ZGINIEMY. Dziękuję.

  15. Nic dodać nic ująć. Gdyby każdy pasażer napisał jedno zażalenie w tej sprawie, jestem pewna, że nawet kolejarze przestaliby strajkować a politycy zamiast obijania, wzięliby w końcu sprawę w swoje ręce. W ramach kampanii wyborczej każda partia powinna podać swój własny przejrzysty plan ratowania tego stanu rzeczy. Na pewno nie z dnia na dzień, ale mam wrażenie, że to co widzimy teraz, jest jakąś parodią. Nie ma jasnej strategii, odpowiedzialności i pomysłów. Absurd, brak klasy i szacunku wobec nas.

  16. Odkąd tylko pamiętam podróż PKP była koszmarem. Gdy miałam kilka lat i jeździłam z mamą do Krakowa, to było to jednym wielkim horrorem. Za brak biletu, którego nie można było kupić w pociągu, bo taki był tłok, że nie dało się dojść do konduktora, SOKiści wysadzali ludzi z pociągu! Gdy 14 lat temu zaczynałam studia i przez 5 lat w weekendy wsiadałam w pociąg z Krakowa do Przemyśla, to modliłam się aby znaleźć się w tym szczęśliwym tłumie ściśniętym w korytarzu. Nieraz całą podróż spędziłam stojąc na jednej nodze lub z złączeniu wagonów. Teraz przynajmniej jest więcej połączeń i są tańsze, tłok był zawsze, więc śmieszy mnie ta cała afera kolejowa. Od zawsze było źle….

  17. Nie dziw się, że PKP działa jak we śnie pijanego wariata. Ci, którzy tam rządzą to, najczęściej, absolwenci jakich marketingów i studiów tego-owego w Pierdziszewie. A szczytem idiotyzmu w mianowaniu na stanowisko jest naczelnik pewnej lokomotywowni, który jest mgr prawa. KANONICZNEGO!Opadają nie tylko ręce…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS